Pogoda

Sonda
Gazetki reklamowe
Najczęściej czytane
Najczęsciej komentowane
Animalsi skontrolowali działki
Taki widok niestety nie należy do rzadkości na terenie ogródków działkowych w Wejherowie
Sonda
Na jednej z działek stary, schorowany wilczur przestępuje z łapy na łapę po zamrożonym betonie, co chwilę liżąc śnieg, bo nie ma miski z wodą. O coś do jedzenia jego właściciel również nie zadbał...
Inna działka – do budy przyczepiony jest gruby łańcuch, na którym uwiązany jest pies. Szczeka na każdego, kto przechodzi w pobliżu. Stoi na dziesięciostopniowym mrozie, w śniegu, trzęsąc się z zimna. Nie ma gdzie się schować. Co prawda ma budę, ale w żaden sposób nieocieploną, więc cóż to za schronienie?
Tak niestety wygląda sytuacja zwierząt na działkach przy ul. Sucharskiego w Wejherowie. Na niektórych posesjach znajdują się ogrzewane, całoroczne domki. Ich właściciele są cały czas na miejscu – tam psy mają dobrze. Dostają codziennie miskę ciepłego jedzenia, mają dostęp do wody, mogą się ogrzać wewnątrz domu.
Na mrozie, bez jedzenia
Ale na innych działkach, gdzie są tylko niewielkie altanki, psy są pozostawiane same sobie. Całe dnie spędzają na łańcuchu, szczekając na przechodzących. Pilnują... A ich właściciele? Zapewne siedzą w ciepłych mieszkaniach, pijąc gorąca herbatę i oglądając telewizję. Na działkę zaglądają raz na kilka dni, nie interesując się losem czworonogów, których los przez ostatnie kilka dni jest tragiczny.
- To, co się tam dzieje, to jakiś horror! - zaalarmował naszą redakcję jeden z działkowiczów (nie podaje nazwiska, ponieważ nie chce narażać się swoim sąsiadom). - Przecież te psy dosłownie zamarzają. I nikt nie chce zainteresować się ich losem. Jakim sadystą trzeba być, żeby przy takiej pogodzie, w takim mrozie, nie zainteresować się losem własnego psa?! Niedawno weszła w życie nowa ustawa o opiece nad zwierzętami. Ale nikt się nie poczuwa do odpowiedzialności, nikt tego nie egzekwuje. Ostatnio byłem w niedzielę na działce – zauważyłem małego pieska, który był przywiązany na 1,5 metrowym łańcuchu i pozostawiony. Kilkaset metrów dalej był tak samo pozostawiony wilczur. Zadzwoniłem do Zakładu Usług Komunalnych, ale że to była niedziela, to nikt nie odbierał. Dzwoniłem do Straży Miejskiej i usłyszałem, że oni się tym nie zajmują i poradzili, żebym zadzwonił do jakiegoś stowarzyszenia zajmującego się pomocą zwierzętom. Zadzwoniłem do schroniska – usłyszałem, że oni nie podejmują interwencji, musiałbym przywieźć psa do nich. A jak mam przynieść, skoro ta działka i ten pies do kogoś należy? Wszyscy po prostu umywają ręce.
Sprawa jest doskonale znana przedstawicielom Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt „Animals”. - Ten problem występuje regularnie, dwa razy w roku – tłumaczy Anna Drewa, inspektor ds. ochrony zwierząt OTOZ Animals. - W zimie, gdy temperatura spada poniżej zera, i w lecie, gdy nastają upały.
Animalsi skontrolowali działki
Gdy tylko dotarła do nas informacja o tym, że na działkach przy ul. Sucharskiego w Wejherowie psy pozostawiane są na kilkunastostopniowym mrozie, powiadomiliśmy Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Zwierząt Animals. Inspektorzy wraz z reporterem Expressu skontrolowali sytuację. Kilku właścicieli zostało pouczonych, inspektorzy wydali też nakazy natychmiastowego poprawienia warunków w jakich przetrzymywane są psy.
Po naszym zgłoszeniu...
- Na terenie działek występują specyficzne problemy, ponieważ czasami bardzo trudno jest skontaktować się z właścicielem, wejść na teren danego ogródka inspektorzy mogą tylko w asyście policji, poza tym często zgłaszający problem nie potrafią podać dokładnego numeru działki – powiedziała nam w środę Anna Drewa, inspektor ds. ochrony zwierząt OTOZ Animals. - Staramy się na bieżąco monitorować sytuację na tym terenie Niedawno pouczyliśmy kilku właścicieli psów i wydaliśmy zalecenia, jutro to skontrolujemy.
I faktycznie – w czwartek inspektorzy pojawili się w Wejherowie.
Specyfika wejherowskich ogródków
- Tu, na działkach, mieszka sporo osób starszych – wyjaśnia pan Szymon, inspektor ds. ochrony zwierząt. - I często nie mają oni siły, warunków ani środków, aby zapewnić psu godziwe warunki życia. Poza tym pokutuje u nich takie podejście, że pies ma być uwiązany przy budzie i od czasu do czasu dostać jakieś resztki z obiadu. I trudno im wyjaśnić, że tak postępując krzywdzą zwierzaka. Jeżdżę podczas takich interwencji niemal po całym Pomorzu i muszę powiedzieć, że wejherowskie ogródki działkowe są specyficznym miejscem. Jest tu bardzo dużo zwierząt – od ptaków (kur, gołębi, itp.), poprzez koty, psy, aż po zwierzęta już gospodarskie, jak np. kozy. I jest tu bardzo dużo zwierząt, bardzo często otrzymujemy też sygnały o złym traktowaniu czworonogów. Co najmniej raz w miesiącu przyjeżdżamy do Wejherowa, a zdarza się, że kilka razy częściej. Bywa tak, że przez tydzień po kontroli wszystko jest dobrze, bo właściciele zastosowali się do naszych wytycznych, a już tydzień później otrzymujemy 3 czy 4 zgłoszenia, że psy znów cierpią. I znów musimy interweniować... Szkoda tylko, że prawo w Polsce jest takie, jakie jest – sprawa trafia do sądu, rozpatrywana jest kilka miesięcy lub nawet lat, a potem często umarzana...
Kogo informować?
Warto wiedzieć, że w przypadku zauważenia sytuacji, gdy zwierzęciu dzieje się krzywda, możemy poinformować o tym inspektorów OTOZ Animals, policję, lub straż miejską.
- Nie mieliśmy do tej pory żadnego zgłoszenia w sprawie psów przebywających na działkach, ale kilka dni temu był przypadek, gdy w okolicach Osiedla Kaszubskiego ktoś porzucił psa, przywiązując go do słupa i pozostawiając na mrozie – mówi Zenon Hinca, komendant SM w Wejherowie. - To niehumanitarne; jeśli ktoś chce się pozbyć zwierzęcia, może przecież odwieźć go do schroniska, a nie skazywać go na cierpienie, pozostawiając przywiązanego na mrozie, bez jedzenia i bez picia. Jeśli zaś chodzi o przypadki niewłaściwej opieki na posesjach prywatnych, to są to bardzo trudne sprawy, ponieważ właścicielowi trzeba udowodnić, że pies był np. uwiązany bez przerwy przez 2 doby. Nie wystarczy samo zgłoszenie, trzeba mieć konkretne dowody, a często bardzo trudno je zgromadzić. Ale oczywiście każde zgłoszenie, jeśli takie będzie, sprawdzimy i natychmiast podejmiemy interwencję. Zresztą do tego zobowiązuje nas znowelizowana ustawa.
Przypomnijmy – ustawa o ochronie zwierząt, która weszła w życie w tym roku, mówi, że pies nie może być trzymany na uwięzi bez przerwy dłużej niż 12 godzin, a sznur czy łańcuch musi mieć długość co najmniej 3 metrów.
Będzie kolejna kontrola
A co ze zwierzakami przebywającymi na działkach? Inspektorzy sprawdzili, w jakich warunkach są tam trzymane, czy psy mają ocieplone budy oraz stały dostęp do wody oraz czy nie są głodzone. W kilku przypadkach stwierdzono nieprawidłowości, dlatego ich właściciele zostali pouczeni i otrzymali nakazy natychmiastowej poprawy sytuacji. W ciągu najbliższych kilku dni inspektorzy ponownie odwiedzą wejherowskie działki by sprawdzić czy ich zalecenia zostały wykonane. Jeśli okaże się, że nie, podejmą kolejne kroki, nie wykluczając nawet odebrania zwierząt.
PowrótW ewolucji człowieka zawsze było tak, że gdy wykształcał się nowy, lepszy gatunek, stary był odsuwany, a potem ginął...
Kiedyś i my zostaniemy potraktowani przez dajmy na te neo sapiens, tak jak poprzednie gatunki człowieka... Bo skoro oni będą lepsi, my będziemy dla nich zwierzętami, i będzie im obojętne czy czujemy mróz...
Oczywiście są to dywagacje sci-fi bezrobotnego człowieka, ale niech każdy pomyśli o tym, że "każde mięso" ma prawo godnie żyć









