REKLAMA

Myślimy o Was ciepło

07:46, 05.12.2017 | Anna Kłos
REKLAMA
Skomentuj

Prezes Sławomir Olkiewicz rozpoczął swe przemówienie z okazji 25-lecia firmy od stwierdzenia: - Interesują nas dni, których jeszcze nie znamy, a szczególnie te, na które mamy wpływ! Jednak mimo patrzenia w przyszłość nie zapomniał o ludziach, którzy tworzyli przedsiębiorstwo i swoją pracą kładli podwaliny pod jego obecny rozwój.

Na początku lat 90. ubiegłego wieku rozpoczął się rozpad Okręgowego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w Gdańsku. W 1992 roku władze Pruszcza podjęły decyzję, że nie oddadzą ciepła w prywatne ręce, tylko stworzą miejskie przedsiębiorstwo – Pruszczańskie Przedsiębiorstwo Ciepłownicze PEC Sp z o.o. Przejęli od OPEC-u sieć ciepłowniczą i kilka kotłowni miałowych – zresztą w opłakanym stanie i nic poza tym. Na trudny początek kierowania nową firmą dał się namówić Tadeusz Jasiak.
Śledzie zamiast kwiatów
Początki były spartańskie. Za biuro posłużyło jedno pomieszczenie w kotłowni, opalanej miałem węglowym. Wszystkie urządzenia prosiły o remont, a kasa świeciła pustkami. Pracownicy niezbędne narzędzia przynosili z domów. Zbliżała się zima, a nie było czym palić. Dyrektor Tadeusz Jasiak i zaopatrzeniowiec Henryk Janiszewski wybrali się na Śląsk. Kto pamięta tamte czasy, ten wie, że wówczas niezbędnych dóbr się nie kupowało, ale się je załatwiało, a żeby coś załatwić, nie wolno było pojawić się z pustymi rękami. Kwiaty? Flaszka dobrego trunku? Wytworna bombonierka? Przedstawiciele Pruszczańskiego Przedsiębiorstwa PEC poszli na całość i sprezentowali władzom kopalni beczkę solonych śledzi – w najlepszym gatunku. Kiedy wracali na Pomorze, jechał za nimi pociąg  – 16 wagonów najlepszego gatunku węgla.
I załatwiali dalej – miejsce do magazynowania czarnego złota, spychacz, samochód serwisowy. W ich działania włączyła się z całą energią i pomysłowością Aleksandra Fojtowicz – biurka, długopisy, przybory biurowe, a nawet pracowników zbierała, gdzie się dało. Pracuje w firmie do dziś, ale już nie musi stosować tak niekonwencjonalnych metod. Nie tylko ona poświęciła firmie ćwierć wieku życia. Podczas jubileuszowych uroczystości fetowano też innych 25-latków: Zbigniew Bednarek, Piotr Twardowski i Jarosław Lange - wszyscy do dziś pracują w PEC-u. Podziękowano też pracownikom, będącym już na emeryturze, tj. Tadeuszowi Jasiakowi, Andrzejowi Sobolewskiemu, Krystynie Twardowskiej i Stanisławowi Rachwalskiemu.
Pomału do przodu
Dyrektor Tadeusz Jasiak, a potem w latach 1996-2003 Andrzej Sobolewski zaangażowali się w prawdziwą pracę u podstaw, czyli wielkie modernizacje i remonty. 1999 – w tym roku doszło do modernizacji pierwszej kotłowni, a dwa lata później odnowiono kolejną. Kotły miałowe zastąpiono urządzeniem zasilanym paliwem gazowym i ciekłym. Rozpoczęto w ten sposób proces wymiany kotłowni miałowych na źródła ciepła, działające w technologii gazowo-olejowej oraz przeobrażanie sieci przesyłowych wykonanych w technologii kanałowej na sieci zrealizowane w technologii rur preizolowanych. W 1999 roku zmodernizowano kotłownię przy ul. Tysiąclecia 16, a w odremontowanym budynku zlokalizowano siedzibę spółki. 

Rozwój i ekspansja są w naszym DNA
Z prezesem Pruszczańskiego Przedsiębiorstwa Ciepłowniczego PEC Sp. z o.o., Sławomirem Olkiewiczem rozmawia Anna Kłos.

Jego czas kierowania przedsiębiorstwem rozpoczął się w 2003 roku . Była gorąca, letnia sobota. W nastroju weekendowym jechał samochodem i nie spodziewał się takiego telefonu. Burmistrz zadzwonił z propozycją, aby zechciał pokierować PEC-em. W głowie pojawiła się gonitwa myśli i uczuć: radość, obawa, nadzieja, lęk, ale ciekawość nowych wyzwań zwyciężyła.

- Zrobiłem krok w nieznane i była to jedna z najlepszych decyzji, które podjąłem w życiu – zapewnia. - Jak powiedział Churchill, jeśli w  życiu nie ma miejsca na odwagę, inne cnoty są bez znaczenia.
- Czy mógłby Pan podać liczbowo osiągnięcia przedsiębiorstwa od czasu, gdy ujął Pan jego stery?
- To byłoby nieuczciwe, przecież zawsze coś zaczynając, opieramy się na tym, co przed nami stworzyli inni. Poza tym mówi się, że liczby są bezduszne. To może nie jest do końca prawdą, bo my wkładamy w nie dużo serca.
- Jakoś jednak ten czas rozwoju musimy ogarnąć.
Dużym sukcesem zakończyło się pierwsze zadanie, jakiego realizacji się podjąłem. To tzw. „wielka modernizacja”. Obejmowała ona modernizację największej kotłowni w Pruszczu Gdańskim, mieszczącej się przy ul. 24 Marca 5 oraz znacznej części systemu przesyłowego.  Po tej modernizacji przedsiębiorstwo nie posiada źródeł ciepła, spalających paliwa stałe, w tym węgiel kamienny lub brunatny, co znacząco poprawiło jakość powietrza w mieście. Za niewątpliwy sukces uznajemy też poszerzenie obszaru działalności. Wybudowaliśmy kotłownie poza Pruszczem – w Straszynie, Przywidzu. W 2010 roku PEC stworzył cały system ciepłowniczy dla osiedla „Komarowo” w Pruszczu Gdańskim. Obejmuje on kotłownię wyposażoną w dwa kotły o łącznej mocy 1,46 MW, sieć przesyłową oraz węzły ciepłownicze wraz z urządzeniami pomiarowo–rozliczeniowymi. Niedawno rozpoczęliśmy dostawę ciepła w Cieplewie koło Pruszcza Gdańskiego.. Mamy obecnie cztery systemy sieciowe, a naszą największą sieć ciepłowniczą zasilają trzy niezależne źródła ciepła. Ilość zainstalowanej mocy w naszych kotłowniach wynosi około 20 MW. Już w 2015 roku spółka wprowadziła zdalny system nadzoru nad pracą urządzeń zainstalowanych w naszych węzłach cieplnych i kotłowniach.
Czy udało się nawiązać współpracę z deweloperami, budującymi nowe osiedla? Przedsiębiorstwo systematycznie współpracuje z deweloperami z Pruszcza Gdańskiego, Rotmanki, Straszyna oraz Trójmiasta. Do tej pory wybudowaliśmy kilkadziesiąt kotłowni w technologii gazowej, w tym dwie duże (K-19) i (K-20) o łącznej mocy ok. 3000  kW.

- Podczas jubileuszu życzenia składali też deweloperzy.
Wręcz wzorowo układa się współpraca z naszym pruszczańskim deweloperem Andrzejem Pastuszką, właścicielem spółki Activa Developer, który wciąż dostarcza nam nowych klientów. Oddany przez tego developera w 2012 roku Zakątek Juszkowo to osiedle budynków wielorodzinnych zlokalizowane na obrzeżach Pruszcza Gdańskiego, składające się z czterystu trzydziestu czterech mieszkań o łącznej powierzchni ponad 20 tys. m kw. Powstaje też Azaliowy Park, czyli osiedle budynków mieszkalnych w Pruszczu Gdańskim, gdzie są też lokale w programie Mieszkanie dla Młodych. Kolejne inwestycje tego developera to Supernova w Pruszczu Gdańskim oraz Astra Park w Gdańsku. Wiemy, że ta spółka jest na etapie projektowania i przygotowywania do realizacji kolejnego osiedla budynków wielorodzinnych na Rotmance, w bezpośrednim sąsiedztwie Centrum Biznesu. Będzie ono zajmowało powierzchnię około 1,9 ha, na której stanie siedem czterokondygnacyjnych budynków. Bardzo cieszymy się też z długoletniej współpracy z developerem DOMO Sp. zo.o. kierowanym przez Adama Walentynowicza. Zasilamy w ciepło osiedla „Merkator” i „Za potokiem”, a teraz przygotowujemy się do inwestycji na osiedlu „Trzeci wymiar” i kolejnych, ale o tych planach na razie nie chciałbym szerzej opowiadać.
- Na Waszym terenie buduje też obchodząca niedawno 30-lecie działalności gdańska firma Inpro.
- Podczas naszych uroczystości reprezentował ją wiceprezes Krzysztof Maraszek. Osiedle o nazwie Debiut powstaje przy ul. Dybowskiego w Pruszczu Gdańskim, zaledwie 10 km od centrum Gdańska. W ramach pierwszego etapu inwestycji powstaną dwa czterokondygnacyjne, nowoczesne budynki z windami. W ramach pierwszego etapu inwestycji pojawi się w sumie 105 mieszkań o zróżnicowanej powierzchni. Cieszy nas perspektywa współpracy z tym developerem.
- Który developer jest jeszcze na Waszym „celowniku”?
Pan Jacek Szymichowski – właściciel firmy Dom-Bud z Kiełpina. Buduje Osiedle Olszewskiego, nazwane tak od ulicy, przy której jest usytuowane. Pierwsze budynki przyłączymy do naszej sieci jeszcze w listopadzie br.
- Czy wykonujecie też usługi dla miasta?
Zakład Nieruchomości Komunalnych w Pruszczu Gdańskim corocznie ogłasza przetargi na wymianę systemów ogrzewania w lokalach komunalnych, które często wygrywamy, a następnie realizujemy. Przy tej okazji, niejako mimochodem, prowadzimy edukację ekologiczną. Wymieniamy instalacje, ale to nie oznacza przymusu podłączenia danego budynku, czy nawet mieszkania do naszej sieci. Zdarza się, że ludzie upierają się przy korzystaniu z ciepłej wody podgrzewanej przez zdezelowane junkersy. Dopiero tłumaczenie, jakie to może stwarzać niebezpieczeństwo zatrucia tlenkiem węgla oraz osobiste obserwacje mieszkańców, jak poprawia się komfort życia dzięki użytkowaniu ciepłej wody z instalacji zbiorczych zasilanych z naszej sieci ciepłowniczej, sprawiają, że ludzie zmieniają decyzje. Szeroko prowadzona kampania antysmogowa może też działa, ale pewnie mniej. My sami jesteśmy wielkimi zwolennikami działań proekologicznych, w tym budowania układów kogeneracji. Na razie jednak trzeba będzie chyba z tym zaczekać, bo choć uzyskanie ciepła w tym przypadku jest bardziej ekologiczne, to jednak nakłady inwestycyjne są duże. Konieczne jest wsparcie z zewnątrz, np. z Funduszy Europejskich czy Funduszu Ochrony Środowiska.

(Anna Kłos)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
© gwe24.pl | Prawa zastrzeżone | 2017