REKLAMA

Gaz łupkowy na Pomorzu: zastój

15:45, 19.12.2017 | G.B
REKLAMA
Skomentuj

Maleją szanse na wydobycie gazu łupkowego na Pomorzu. Inwestorzy zwracają koncesje i koncentrują się na innych rejonach działalności. Spada także liczba odwiertów.

Temat wydobycia gazu ziemnego z polskich łupków zyskał ogólnopolską sławę w kwietniu 2011, gdy pojawiła się medialna wiadomość o "gazowym eldorado". Dziennikarzy powoływali się ma entuzjastyczne wyniki raportu amerykańskiej Agencji ds. Energii, która oszacowała, że Polska ma aż 5,3 bln metrów sześciennych możliwego do eksploatacji gazu łupkowego. Tego gazu  wydobywanego w sposób niekonwencjonalny miało nam starczyć aż na 300 lat. Podkreślano także, że według wspomnianego raportu właśnie w Polsce znajduje się prawie siedem razy więcej opłacalnego w wydobyciu gazu łupkowego niż w USA. Kolejny rok stał się rekordowym pod względem ilości koncesji na wydobycie gazu łupkowego i odwiertów poszukiwawczych, właśnie wtedy obowiązywało aż 115 koncesji, wykonano 24 otwory poszukiwawcze (dla porównania-w 2010 roku wykonano jedynie 3 otwory). O skali poszukiwań świadczył także ich obszar, w latach 2012-2013 wynosił blisko on 90 tys. km2, co stanowiło blisko 30% powierzchni Polski.
Pomorze na celowniku inwestorów
Dla naukowców, inwestorów i nafciarzy szczególnie atrakcyjnym miejscem do poszukiwania i wydobycia gazu łupkowego było Pomorze. W Lubocinie (powiat pucki) gazu łupkowego poszukiwała państwowa spółka Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG), odwierty realizowano również w powiecie lęborskim, gdzie gazu łupkowego poszukiwał koncern Lane Energy współpracujący z amerykańskim koncernem ConocoPhillips. Właśnie w tym ostatnim miejscu udało się wykonać test przepływu surowca i uzyskać średnie dzienne wielkości wydobycia gazu w wysokości 8,5 – 11,5 tys. metrów sześc. gazu. Część mediów oceniła to wydarzenie jako początek wydobycia i "gazowego eldorado", amerykański koncern studził jednak emocje i tłumaczył, że uzyskany wynik nie pozwala na uruchomienie stałej, komercyjnej produkcji gazu.
Poszukiwanie gazu łupkowego miało także wyraźny wymiar polityczny. W 2010 roku odwiert w Łebieniu odwiedził ówczesny kandydat na Prezydenta RP, Jarosław Kaczyński. Polityk podkreślał, że poszukiwanie i wydobycie gazu łupkowego ma bardzo duże znaczenie dla przyszłości kraju, niezależności energetycznej, tempa rozwoju gospodarki i sytuacji geopolitycznej. Odwiert w Lubocinie odwiedził natomiast we wrześniu 2011 roku (podczas kampanii przed wyborami do parlamentu) ówczesny premier Donald Tusk. Także w tym przypadku pojawiły się zapowiedzi wykorzystania wpływów ze sprzedaży gazu dla dobra Polski. Premier deklarował, że wspomniane wpływy z jednej strony pozwolą na podniesienie bieżących wydatków budżetowych i poprawią jakość życia Polek i Polaków, a z drugiej strony (wzorem Norwegów zasilą państwowy fundusz inwestycyjny, który powstanie po to, by kapitał pracował i w przyszłości zapewnił wysokie emerytury. Polityk prognozował również spadku ceny gazy i uniezależnienie się od dostaw z Rosji.
Entuzjazm opada
Przez kolejne lata pracom poszukiwawczym towarzyszyły materiały prasowe i filmowe na temat szkód dla środowiska, które może spowodować poszukiwanie i wydobycie gazu łupkowego,inwestorzy informowali także o tym, że nie udało się im znaleźć złóż, których wielkość uzasadniałaby komercyjne wydobycie. Kolejnym ciosem dla inwestorów były zaskakujące spadki ceny wszystkich paliw.
ExxonMobil zrezygnował z poszukiwań już w 2012 roku, Talisman i Marathon Oil w 2013 oraz Eni w 2014, w 2015 roku z poszukiwań w Polsce zrezygnowały Chevron i Lane Energy. Z poszukiwań gazu łupkowego wycofał się pod koniec listopada bieżącego roku również duży gracz-San Leon, który zwrócił Ministerstwo Środowiska koncesje Szczawno oraz Gdańsk W. W tym ostatnim przypadku oznacza to rezygnację z wyjątkowo obiecującego odwiertu w Lewinie.
Czemu się nie udało?
Jednym z powodów niepowodzenia poszukiwań i wydobycia gazu łupkowego było na pewno nieprzystosowanie branży wydobywczej do takich działań. Ekonomiści podkreślali bowiem, że wspomniana branża nie była technologicznie ani kadrowo przygotowana, nie dysponowała też kapitałem niezbędnym do pokrycia kosztów takiej działalności. Niektórzy eksperci wskazywali na niedopatrzenia ze strony rządu i administracji, zarzucano więc, że nie udało się stworzyć atrakcyjnych warunków dla inwestorów, a zmiany przepisów dotyczących pozwoleń na działalność poszukiwawczą i wydobywczą wielokrotnie odkładano.

(G.B)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
© gwe24.pl | Prawa zastrzeżone | 2018