REKLAMA

BAYER krzepnie i krzepi

12:47, 09.10.2017 | Anna Kłos
REKLAMA
Skomentuj

Piąta rocznica uruchomienia Bayer Service Center Gdańsk, czyli centrum usług wspólnych światowego koncernu, mającego główną siedzibą w Niemczech, była obchodzona 5. października br. w Olivia Business Centre. Przy tej okazji kierownictwo przedsiębiorstwa i zaproszeni goście wymieniali się opiniami na temat: Trójmiejski rynek usług dla biznesu magnesem dla kolejnych inwestorów, czyli : Co zachęca firmy do inwestowania i jak zmienia się rynek pracy w Trójmieście?

Remigiusz Wojciechowski, dyrektor Bayer Service Center Gdańsk, pochwalił się na wstępie, że w momencie uruchamiania działalności w Gdańsku, planowano zatrudnić w tutejszym centrum (skupionym na obsłudze księgowej działalności koncernu w 20 krajach Europy, łącznie z centralą w Leverkuzen), 200 osób, a po 5 latach, czyli w 2017 r. liczba pracowników wynosi prawie 400. W dodatku większość osób z pierwszego naboru wciąż w firmie pracuje.

Padło pytanie jakie okoliczności sprawiają, że ludzie trzymają się pracodawcy?

Chcę krócej dojeżdżać, więcej zarabiać – lapidarnie sprezyzował jeden z zapytanych.

Dyr Wojciechowski widzi też inne wartości:

Wielu z pracowników przez te pięć lat awansowało na menedżerów operacyjnych, zarządzają nawet 300 osobowymi zespołami. Przez ten czas zainwestowaliśmy 1,5 mln zł w szkolenia pracowników. Takie szanse rozwoju ludziom na początku drogi zawodowej dają właśnie takie organizacje jak nasza, niestety wiedza na ten temat w społeczeństwie wciąż jest zbyt mała.

W gdańskim centrum Bayera średnia wieku pracowników dobija do 30-stki. W wieku 50+ jest 3, w tym jeden zbliżający się do 60-tki. W wieku 40+ jest raptem 10% załogi. Kierownictwo firmy zaprzecza jednak, aby istniał w niej niepisany przepis :Starszym wstęp wzbroniony.

Remigiusz Wojciechowski zapewniał, że każdy pracownik, niezależnie od wieku, znajdzie u Bayera swoje miejsce. Potrzeba różnorodności oznacza dla firmy także różnorodność wieku osób zatrudnionych. Wyjściowe kryteria to znajomość języka i “pewien rodzaj ogarnięcia”, resztę nadrobimy - obiecywał. Metryka i narodowość nie ma żadnego znaczenia. Im różnorodniej, tym lepiej.

Podobnie wygląda sprawa u Agaty Witczak - dyrektorki oddziału Thomson Reuters w Gdyni:

Na 1400 osób zatrudnionych w Gdyni, jest zaledwie pięć po 50 roku życia – mówi. Świetnie się u nas czują i są doskonałymi pracownikami, swoim życiowym doświadczeniem i energią dzielą się z młodszymi kolegami. Pełnią niezwykle cenną rolę “mamy i taty” Grzech nas wszystkich to slang korporacyjny w ogłoszeniach o pracę. To odstręcza starsze pokolenie. Jest też problem społeczny: wiele osób w wieku dojrzałym nie chce się już przekwalifikowywać.

Wojciech Tyborowski, dyrektor Invest in Pomerania, wspominał, że jednym z pierwszych jego sukcesów było właśnie pozyskanie Bayera dla Gdańska:

Kiedy rywalizowaliśmy z innymi miastami w Polsce o przyciągnięcie tego koncernu, chyba nikt poza nami samymi nie wierzył, że możemy wygrać z Wrocławiem. Jako Invest in Pomerania wystartowaliśmy niespełna rok przed rozpoczęciem negocjacji z Bayerem i w tamtym czasie nasza inicjatywa miała “zero na koncie”.

Markus Baltzer, prezes Bayer CEE (spółka grupy Bayer zarządzająca sześcioma centrami usług wspólnych koncernu na świecie), tak się z gdańską placówką zaprzyjaźnił, że od roku mieszka w Gdańsku i codziennie od 7-mej rano ma 2 godziny lekcji języka polskiego. Też jest cały w zachwytach nad gdańską placówką:

- Inne nasze centra uczą się od gdańskiego. 21 tys. absolwentów wyższych uczelni w regionie co roku to dla nas gwarancja dopływu pracowników znających język angielski. Młodzi, elastyczni i wykwalifikowani mieszkańcy metropolii, w której się dobrze żyje i pracuje, to m.in zadecydowało o rozpoczęciu naszej działalności w Gdańsku.

Agata Witczak żartowała, że specjalista ds. rekrutacji to dziś raczej specjalista ds. sprzedaży zatrudnienia:

- To ja, jako pracodawca odpowiadam teraz na pytanie, co wniosę do rozwoju potencjalnego pracownika. To relacja partnerska, co bardzo mnie cieszy.

Dyrektorka gdyńskiego Thomson Reuters zwróciła też uwagę na zmiany szykowane przez rząd w ustawie o szkolnictwie wyższym, już skutkują one zmniejszeniem liczby studentów przyjmowanych na publiczne uczelnie:

- Na Wydział Zarządzania Uniwersytetu Gdańskiego w ub. roku przyjęto 200 nowych studentów, w tym tylko 30. To musi zawęzić przyszłą podaż ludzi na rynku pracy, chyba, że wspomogą nas prywatne uczelnie.

Rozmawiano również o przyszłości sektora usług dla biznesu w trójmiejskiej metropolii.

Do 2020 roku planujemy zwiększyć zespół do ponad 500 osób - obwieścił Remigiusz Wojciechowski. Oprócz dominującej obecnie księgowości, stopniowo przejmować będziemy inne procesy biznesowe: zakupy, obsługę klienta, kontroling, czy usługi dla pracowników korporacji, np. graficzne opracowywanie prezentacji. Wciąż będzie u nas szansa na karierę bez ograniczeń. Wyzwania przyszłości to sztuczna inteligencja i automatyzacja pracy, ale i wtedy wciąż będą potrzebni ludzie, by te maszyny programować, zarządzać nimi czy serwisować. Niemniej chyba nikt nie jest w stanie przewidzieć, co będzie za kolejnych pięć lat.

Aby perspektywę tę przybliżyć, pomysłowi młodzi ludzie z Politechniki Gdańskiej zaproponowali dyr Agacie Witczak pobyt w wirtualnej rzeczywistości, co dokumentujemy na zdjęciu.

(Anna Kłos)
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
© gwe24.pl | Prawa zastrzeżone | 2017